Największy polski przewoźnik towarowy odnotował w 2025 r. zyski, ale ważna kwestia dotycząca jego przyszłości dopiero się rozstrzygnie. Trwają rozmowy z wierzycielami PKP Cargo w sprawie propozycji układowych. Zarząd nie traci nadziei, że uda się przekonać partnerów do odroczenia spłaty w celu przeznaczenia większej ilości pieniędzy na inwestycje w rozwój spółki – to najważniejsze informacje z konferencji wynikowej PKP Cargo podsumowującej rok 2025.
W porównaniu ze
wstępnymi wynikami, o których pisaliśmy pod koniec kwietnia, najważniejsze wartości pozostały bez zmian. Zysk netto grupy kapitałowej PKP Cargo wyniósł 39,4 mln zł, a spółki-matki – 73,7 mln zł. Dla porównania –
strata netto za rok 2024 wynosiła 2,41 mld zł (choć nie byłaby aż tak wielka, gdyby nie jednorazowy odpis z powodu utraty wartości majątku w wysokości 2,1 mld zł). EBIT, czyli wynik na działalności operacyjnej, wyniósł 173,3 mln zł dla grupy i 260,8 mln zł dla PKP Cargo – wobec odpowiednio: -2 691,4 mln zł i -2 582,8 mln zł w roku 2024 (z tym samym zastrzeżeniem).
Wartość EBITDA (zysk operacyjny przed potrąceniem podatków, odsetek od zobowiązań oraz amortyzacji wartości trwałych, niematerialnych i prawnych) wzrosła rok do roku o ponad 36% i wyniosła w roku 2025 409,7 mln zł. Marża EBITDA wyniosła 10,6%, co zarząd spółki uznaje za dobry wynik – i deklaruje starania o dalszy wzrost tego wskaźnika.
Maleją koszty – ale i przychody
Spadły koszty działalności PKP Cargo. Przyczyniły się do tego – niestety –
między innymi zwolnienia grupowe. Wraz ze zmianami organizacyjnymi oraz odejściami pracowników (w tym – na emeryturę) przyniosło to zmniejszenie liczby zatrudnionych poniżej 13 tysięcy. Łącznie z pracy w PKP Cargo odeszło w ubiegłym roku 1776 osób. – Ważnym sygnałem dla załogi było zakończenie spłaty zaległych świadczeń pracowniczych – zaznaczył jednak prezes Zbigniew Prus. W tym roku ma zostać zawarty nowy Zakładowy Układ Zbiorowy Pracy.
Oprócz kosztów stałych udało się także ograniczyć – o blisko połowę – koszty operacyjne. – Zostały ograniczone dzięki działaniom restrukturyzacyjnym. Z finansowego punktu widzenia mamy się czym pochwalić – podkreślił członek zarządu ds. finansowych Michał Łotoszyński. Zastrzegł, że część efektów restrukturyzacji będzie widoczna dopiero później, a prace nad poprawą efektywności będą kontynuowane.
Przychody z tytułu umów z klientami spadły o ok. 15%. Wynika to z
ogólnego spadku kolejowych przewozów towarowych, ale też z kurczenia się udziałów PKP Cargo w rynku (zarówno przewieziona masa, jak i praca przewozowa spadają szybciej niż wskaźniki dla całej branży) – oraz z walki cenowej między przewoźnikami. – Mam nadzieję, że coraz większą rolę odgrywać będzie także jakość przewozów. Widzę możliwość odbudowy cen – deklaruje prezes przewoźnika.
Inne zmiany, na które liczy zarząd spółki, to wzrost przewozów kruszyw w związku ze zwiększającymi się inwestycjami w infrastrukturę. Na razie jednak ich przewozy spadły o blisko 20%, co odbiło się wyraźnie na strukturze przewozów PKP Cargo. Dominującym ładunkiem, z ponad 40-procentowym udziałem według masy, pozostały paliwa stałe, choć odsetek ten wciąż maleje (w ciągu 2025 r. o ponad 5%). Rosną natomiast przewozy metali i rud (o 17%), a także – uważany od dawna za najbardziej przyszłościowy – intermodal (o prawie 12%).
Co najpierw – spłata zadłużenia czy inwestycje?
Wiele uwagi podczas konferencji wynikowej poświęcono propozycjom układowym dla wierzycieli PKP Cargo. Ich przedstawienie miało być kolejnym – po zatwierdzeniu w marcu
planu restrukturyzacyjnego i przedstawieniu w kwietniu
strategii restrukturyzacyjnej – etapem restrukturyzacji spółki. Kilka dni przed konferencją (8 maja) sędzia-komisarz zgodził się na przedłużenie terminu ich złożenia do 30 czerwca (przy czym projekt ma być przedstawiony Radzie Wierzycieli 22 maja), zaznaczył jednak, że dalszych przesunięć już nie będzie.
Kością niezgody między przewoźnikiem a wierzycielami jest przeznaczenie przychodów ze
sprzedaży zbędnego taboru i
nieruchomości, a także z ewentualnego odszkodowania za skutki
„decyzji węglowej” rządu PiS z 2022 r. (zarząd PKP Cargo złożył w tej sprawie
pozew przeciwko Skarbowi Państwa na ponad półtora miliarda złotych, wkrótce potem
wystąpił jednak o zawieszenie postępowania, by szukać rozwiązania polubownego). Wierzyciele chcą, by posłużyły one od razu do spłaty długów wobec nich (łącznie prawie 3 mld zł). Zarząd spółki woli przeznaczyć je na inwestycje w rozwój oferty, a długi spłacać dopiero z wypracowanego zysku.
– Rozmawiamy – i mamy nadzieję, że dojdziemy do konsensusu. Spodziewam się zawarcia prawomocnego układu do końca roku – deklaruje jednak wiceprezes ds. restrukturyzacji Paweł Miłek. Jak przekonuje, wersja proponowana przez PKP Cargo będzie w ostatecznym rachunku korzystniejsza finansowo również dla wierzycieli. Warto przypomnieć, że PKP Cargo nie ma zdolności upadłościowej – ewentualne odrzucenie propozycji i umorzenie procesu sanacji nie będzie więc oznaczało likwidacji przewoźnika.
Kierunki na przyszłość: lepsza jakość, więcej intermodalu, przewozy wojska
PKP Cargo zamierzają rozwijać usługi dodatkowe dla klientów, takie jak obsługa całodobowa i bieżące monitorowanie położenia ładunków. Wzmacnianiu pozycji w intermodalu i przewozach specjalistycznych ma towarzyszyć utrzymanie obecności w sektorze masowym. Zarząd nie wyklucza podjęcia także innych działań na rzecz pozyskiwania nowych klientów, jednak będą one zależały od dalszych zmian sytuacji na rynku.
W ostatnim czasie pisaliśmy o kilku inicjatywach mogących poprawić sytuację PKP Cargo. Spółka zawarła
porozumienie z Ministerstwem Obrony Narodowej w sprawie transportu wojska. Przedstawiciele PKP Cargo podpisali też
list intencyjny z koreańskim Shung Shin RST w sprawie wspólnej produkcji taboru w Szczecinie. Przewoźnik sprzedał ponadto udziały w spółce
Terminale Przeładunkowe Sławków – Medyka.